Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 marca 2015

Powiadam Ci "ulep sobie pierogi!"

     Przedłużenie sesji, mnóstwo obowiązków w pracy i w życiu, stres, zwątpienie... takie chwile zna chyba każdy. Czas tak zapieprza, że nawet nie wiesz kiedy minął kolejny tydzień, w karku nieprzyjemna spina, w głowie lista spraw do ogarnięcia. Zmęczenie. U mnie jest to dobre zmęczenie wiem, że po coś, wiem że będą rezultaty... ale chcę po prostu odpocząć, a najlepszy relaks i odmóżdżenie dla mnie to zawsze czas z przyjaciółmi, bliskimi ludźmi  i... gotowanie, więc jeśli uda się połączyć te dwie rzeczy to jest idealnie.       

     Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo stresujące, po ostatnim zdanym egzaminie i dopięciu kilku innych spraw, przyszła pora na... pierogi! Spotykamy się z Moniką w 4 piętrowej kamienicy na wrocławskim trójkącie i... lepimy :) Dobra herbata + pogaduchy + lepienie pierogów = relaks. Połowa naszych pierogów była wegańska dla mnie, a druga połowa dla Moniki i Bartka była tradycyjna, jednak nie poradziłybyśmy sobie bez dobrej ściągi, z pomocą przyszedł nam kanał Otwartych Klatek i film o pierogach ruskich :)
trochę nam szyba zaparowała przy gotowaniu
wałkujemy
sprawdzamy grubość ciasta, wałkujemy do porządanej grubości
wycinamy i lepimy pamiętając żeby starannie skleić brzegi ;)
gotujemy
cieszymy się z rezultatów, bo nic nam się nie rozleciało!
voila!

Monika dzięki za foty. Pozdrawiam K.


środa, 12 listopada 2014

kto i co najlepiej podnosi mi poziom endorfin

   Jadę sobie tramwajem i czuję że mnie łapie jakąś jesienna chandra, a tu SMSiak od moich wariatek. Zaprosiły mnie na późny obiad i mimo, że same nie są wege, ani tym bardziej wegan zrobiły mi wegańskie żarcie. Na obiados "przegrzebki" z sosem z białego wina i mleka koko i kaparami, a na deser, co prawda nie wegańskie, ale za to bezglutenowe ciasto pomarańczowo migdałowe. Postaram się niedługo zweganizowac ten przepis zobaczymy czy mi wyjdzie…

   Pogoda jaka jest każdy widzi, lubię jesień, ale musze się pilnować żeby za dużo nie rozkminiać i nie wpadać w ten „nieśmieszny” nastrój. Niezawodnymi sposobami na podniesienie poziomu endorfin są przyjaciele m.in. moje małpy z Krzyków, albo w tym przypadku moje wariatki z Daszyńskiego. Aby przetrwać ponure pory roku trzeba sobie znaleźć jakieś sposoby na doładowanie akumulatorów: spędzać jak najwięcej czasu z bliskimi ludźmi, dużo czytać, oglądać, chodzić na spacery, albo /w moim przypadku działa najlepiej/ na taniec. Każdy ma cos takiego, wystarczy się zastanowić co nas „podnosi”, myślę, że bez trudu można wymienić przynajmniej 5 takich „baterii”:

1.    Przyjaciele – małpy, wariatki i inne śmieszne stwory
2.    „Biesiadowanie” /jedzenie - najlepiej wegańskie, pogaduchy, śmiech/
3.    Spacery
4.    Głaskanie futer
5.    Taniec, ruch
6.    Czekolada „maj low” ;)

"przegrzebki" najlepiej smakują posypane świeżo zmielonym pieprzem

Gosia i Doris. Omnomnom :)

mistrz kuchni poleca, czyli "przegrzebki" w wykonaniu Gosi :)

przepis dla mnie "po polsku" :P

ciacho pomarańczowo migdałowe
Prezent od Doris, która w ostatni weekend eksplorowała łódzkie knajpy, opuszczone fabryki włókiennicze i odwiedziła też sklep firmowy "Pan tu nie stał".

 Pozdrawiam ciepło K.


poniedziałek, 5 maja 2014

Taki dziwny był ten kwiecień

Pogoda jaka jest każdy widzi,  w postanowieniach jakoś się trzymam, jem znacznie mniej słodyczy, czyli ograniczam,  ćwiczę brzuszki z Tammylee i więcej czytam. Miałam właściwie rozliczyć się z tego ile wchłonęłam strawy dla ciała i duszy jest tego sporo więc poprę to kilkoma przykładowymi zdjęciami.  Niestety referat z hkk jak zwykle jest pisany na ostatnią chwile i jeszcze ten wypadek w pracy. Spadłam ze schodów, skręciłam nogę i zerwałam torebki stawowe. Jestem unieruchomiona akurat wtedy gdy mam latać po bibliotekach i zbierać materiały do referatu.
Dużo rozkminiam, niestety myślę o tym, co by było gdyby moje życie poukładało się inaczej i to zupełnie bez sensu, bo niektóre sprawy się nie zmieniają i myślenie o tym rozpieprza mnie na małe kawałeczki. Chce iść naprzód, niestety sentymentalizm to chyba moja cecha wrodzona. Ciężko jest po tak długim czasie przyzwyczajania się do czegoś ważnego, po tak długim czasie dzielenia z kimś codzienności, wymazać wszystko z pamięci. Chciałabym się ubrać w taki gruby ochronny pancerzyk.  Jestem trochę jak taki pocisk z opóźnionym zapłonem, świadomość tego wszystkiego, co wydarzyło się pod koniec zeszłego roku, dotarła  do mnie z opóźnieniem. W zeszycie, który założyłam jeszcze w trakcie sesji kołczingowych  napisałam „najbardziej bolesne są marzenia, które zapowiadały się bardzo realnie, a się nie spełniły. Trzeba marzyć ostrożnie” i to zdanie opisuję w jak chujowym nastroju właśnie jestem. Bo przecież normalnie wcale się nie zgadzam z „marzeniem ostrożnie”, to bzdura! Marzyć i żyć trzeba odważnie i z pasją!, a nie ostrożnie. Póki co cisnę temat z ćwiczeniami i czekam na cudowny zbawienny ich wpływ na mój nastrój.

Więc sobie pomarzę o:
Tarcie czekoladowo-kokosowej z płatkami migdałów
Mięśniach brzucha takich jakie miałam kilka lat temu
Formie jaką miałam 3 lata temu
Wypadzie do Bawarii i zwiedzaniu Niemiec
Kilku wycieczkach z Wytwórni Wypraw
Powrocie do tańca i warsztatach z kontakt improwizacji
Wakacjach nad morzem
Długich włosach
Licencjacie z INIB
Dobrej znajomości rosyjskego
I takiej bliskości od której cierpnie skóra i porozumieniu bez słów


Marilyn i francuzy z jabłkiem
śniadanko
racuchy

Lekturka + kawa jak zwykle na sojowym lub ryżowym i koktail bananowo-pietruchowy. Pzdr.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Szary Trójkąt

Rewolucji remontowej ciąg dalszy, zabrałam się za coś o czym mam nikłe pojęcie i w praktyce wygląda to tak, że z remontu łazienki, wychodzi remont „nieco” dłuższy, bo „a dobra jeszcze to i tamto”. Plusy są takie: tymczasowy powrót na stare śmieci i spacery moją brudną, wrocławską dzielnicą, mega wygodne łóżko, odległość do pracy 20 minut na piechotę. Przez ostatnie kilka dni Wrocław był szary i rozmyty, ale lubię taki Wrocław.


Traugutta, dachy



 Pl. Wróblewskiego

Traugutta, ASP

 Krasińskiego   
   Traugutta
Jedyna kolorowa miejscówka na dzielnicy w ostatnich dniach 

Śląskie




Pzdr.

wtorek, 24 września 2013

Jesienny koktail trzyskładnikowy dla leniwców

Za oknem szaro i buro, nadszedł czas na jesienne wzmacnianie, obiecałam sobie pić więcej koktajli, jeść więcej surowizny i nadal ograniczać kawę. Najbardziej lubię bananowy koktajl z mlekiem ryżowym i pietruszkowy z kiwi i sokiem z limonki. Każdy kto ma mało czasu, albo nie lubi długo babrać się w garach może wyczarować sobie świetną bombę witaminową w maksymalnie 15 min. 

SKŁADNIKI:
♥ brzoskwinie (u mnie polskie z ogródka w Trzebnicy)
♥ mleko roślinne sojowe lub optymalnie ryżowe
♥ cukier waniliowy
♥ cynamon (opcjonalnie)

Brzoskwinie umyć, wyciągnąć pestki, sprawdzić czy jakaś nie wpadła do miski, u mnie wpadła i blender ledwo to przeżył :), pokroić na cząstki, wrzucić do miski dolać trochę mleka, tak aby łatwo było zblendować. Po zblendowaniu dolać więcej mleka, dosypać cukru waniliowego do smaku, ale nie przesadzać i jeśli ktoś ma ochotę trochę cynamonu. Popijać samemu (wtedy więcej dla mnie) lub w towarzystwie. Smacznego :)

a tu to co jadłam ostatnio
Pasta brokułowa na chlebie razowym, kawa z mlekiem ryżowym, pasta z białej fasoli z ogórkiem kiszonym i pomidorem skropiona oliwą z oregano, naleśniki z musem jabłkowym i sosem waniliowym, kanapki z majonezem fasolowym, pomidorem i szczypiorem, kotlety z wędzonego tofu Polsoji (do tego ziemniaki z koperkiem i pomidory z cebulą i czosnkiem w śmietanie, najlepsza dla mnie to orkiszowa).