Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasta do chleba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasta do chleba. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 listopada 2015

LISTOPADOWE PESTO na DEPRECHĘ

Za oknem szaro, buro i depresyjnie. Skutecznie zwalczam taki nastrój kolorami z kuchni. Pan Tofu i Pietruszka to pogromcy mojej koleżanki deprechy. Jesienią należy pokazywać jej środkowy palec.

Fot. Monika Małek
Fot. Monika Małek
Składniki:

♥ 2 spore pęczki natki pietruszki
♥ 8 łyżek pestek dyni lub słonecznika
♥ 2 lub 3 ząbki czosnku
♥ 5 łyżek roztartego, naturalnego tofu /wegetarianie mogą użyć sera typu bursztyn czy jakiegoś innego późno dojrzewającego, byleby z podpuszczką mikrobiologiczną i ominąć wtedy płatki drożdżowe/
♥ łyżka płatków drożdżowych
♥ 8 łyżek oliwy extra vergine
♥ 2 łyżeczki octu jabłkowego lub balsamicznego
♥ 2 łyżeczki skórki startej z cytryny /łyżeczka soku z cytryny opcjonalnie/
♥ Świeżo mielony czarny pieprz i sól morska lub himalajska


Wykonanie:


Z natki pietruszki usuwamy grubsze części łodyg i szatkujemy. Pestki dyni lub słonecznika prażymy na suchej patelni i lekko kroimy, żeby nam się później lepiej zblendowały. Wszystkie składniki blendujemy. Doprawiamy solą morską i świeżo mielonym pieprzem do smaku. Możemy dodać ciut więcej oliwy lub soku z cytryny, to już jest kwestia indywidualna każdego głodomora. Podajemy z ulubionym makaronem i pokrojonymi na ćwiartki pomidorkami koktajlowymi lub na grzankach.
Smacznego K.

wtorek, 21 października 2014

POKONANIE POTWORA i WEGAŃSKIE WARSZTATY czyli o tym jak czasami wszystko się układa :)

   Jakiś czas temu pisałam o tym jak mi się świat wali na głowę, ale spinam dupę i się nie poddaję. Nie było łatwo wytrwać w tym byciu „twardzielem”.  Co innego jeśli nam się zwala jeden problem, a co innego gdy nadwyrężeń jest więcej. Dałam radę i po raz kolejny utwierdziłam się w tym, że życie jest trochę popapraną sinusoidą i żeby o tym nigdy nie zapominać. Jeśli przez dłuższy czas jest naprawdę źle to trzeba pamiętać, że nie będzie tak zawsze… i nie można się poddawać.
   Niedawno udało mi się rozwiązać jeden poważny problem, przez który od kilku miesięcy miałam wrażenie jakbym żyła pod wodą… Na wiosnę dowiedziałam się, że miasto Wrocław szykuję przeciwko mnie pozew, ponieważ ktoś inny narobił potwornych długów, a ja dla takiej windykacji jako osoba ze stałym, pewnym dochodem, byłam łatwym celem. Najważniejsze w takiej podbramkowej sytuacji to po pierwszym wkurwie trzeba trochę ochłonąć i się zastanowić jak można rozwiązać problem, w tym przypadku padło na wybór darmowej porady prawnej. We Wrocławiu jest kilka miejsc, w których dyżurują darmowi prawnicy m.in. przy ulicy Szajnochy /Biuro Porad Obywatelskich/. Polecam wszystkim, którzy znaleźli się w podbramkowej sytuacji i nie wiedzą co robić. Najgorsze co można zrobić to się poddać,  nie znając swoich praw i możliwości rozwiązania problemu. Nikt nie jest alfą i omegą, czasem trzeba wyciągnąć rękę po pomoc. Opłaciło się postąpiłam zgodnie z tym co poradziła mi prawniczka, kilka miesięcy zajęło mi żeby pozbierać potrzebne dokumenty. Znaleźli się dobrzy ludzie, którzy mi w tym czasie pomogli i udało się.
   Teraz trochę czuję się jakby mi ktoś rozwiązał pętle z szyi, mogę oddychać i spać spokojnie. I nawet nie chce myśleć jak wyglądałoby moje życie gdybym się załamała tą sytuacją i zaczęła spłacać tę horrendalną kwotę. Brrrrr :P

Moje życie w moich rękach ;)
    Jakby tego było mało udało mi się /wspominałam o tym na fanpejdżu/ zorganizować wegańskie warsztaty kulinarne u siebie w pracy. Inicjatywa została przemycona przy okazji dużego projektu kulturalnego zwanego Senioraliami /obchody dnia seniora/, które są organizowane we Wrocławiu przez kilka instytucji, jest to duża i chętnie odwiedzana przez osoby starsze impreza. Sam warsztat okazał się strzałem w przysłowiową 10tkę. Zapisało się około 30 osób. Strasznie mi zależało żeby zainteresować weganizmem tę grupę wiekową, żeby posłuchali o takim stylu życia od osób, które żyją tak na co dzień i zajmują się profesjonalnie gotowaniem i przekonali się że nie jest to takie dziwne jak sądzą.
   Na początku warsztatu prowadzące – szefowe Latającej kuchni musiały przebić się trochę przez zakorzenione stereotypy, usłyszały nawet pytania o poziom hemoglobiny. Poradziły sobie świetnie, z uśmiechem na ustach i spokojem wyjaśniały wszelkie niejasności, gotowały dania pełne aromatycznych przypraw. Zapach tak się roznosił, że pachniało już przy wejściu na korytarz, przy windzie. Niespodzianką tych warsztatów był poczęstunek, oprócz samego pokazu gotowania, przyrządzania, past, dipów, sals, bułek, sałatek i curry uczestnicy mogli skosztować wegańskich potraw. Sam temat wzbudził naprawdę spore zainteresowanie, notowano przepisy i zachwycano się smakiem potraw. I pomimo, że oczywiście nie liczę na to że uczestnicy przejdą na weganizm, to może dzięki temu spojrzą łaskawszym okiem na styl życia swoich dzieci, wnuków czy znajomych i przemycą czasem jakąś wegańską salsę na swój stół. Było pysznie! Życie jest pyszne. :)

przygotowania do warsztatów
bezglutenowe bułki z własnego wypieku i mnóstwo zdrowej surowizny

salsa śliwkowa, hummus, twarożek ze słonecznika, pasta z zielonego groszku, kiełki i słonecznik
Tabouleh z kaszy bulgur ze świeżą miętą
trzy szefowe kuchni z humorem odkrywają przed uczestnikami tajniki kuchni roślinnej
salsa śliwkowa w trakcie przygotowania
warzywne curry z dynią i mlekiem kokosowym. Pycha!
Mistrzostwo świata czyli biszkopt na cydrze, bita śmietana kokosowa i maliny /ostatnia fotę zrobiła J.G./

   P.S. Zaliczyłam też sesję, oficjalnie adoptowałam już Kluskę moją tymczaskę i udało mi się namówić pewnego autora, żeby poprowadził warsztaty z moimi osadzonymi. To jakieś śmieszne prawo kosmosu, pozytywy się klonują. :)

Pzdr K.

niedziela, 18 sierpnia 2013

GROSZKOWE POWITANIE

Witam się i przesyłam pozdrowienia z kuchni :). Kończy się długi weekend, z rzeczy, które chciałam robić udało się zrobić połowę, czyli całkiem nieźle. Wczoraj robiłam pastę z groszku i naleśniki. Podaję prosty przepis na pastę z groszku, robi się ją bardzo szybko, jest więc to przepis dla leniwych łakomczuchów :).

PASTA Z GROSZKU KONSERWOWEGO
 puszka groszku
 4 łyżki stołowe słonecznika
 1-3 ząbków czosnku
 3 łyżki stołowe oleju kujawski z suszonymi pomidorami, czosnkiem i bazylią
 sól morska
 świeżo zmielony pieprz
 bazylia (opcjonalnie)


Słonecznik uprażyć na suchej patelni na złoto, uważać żeby nie przypalić. Groszek, wysypać na sitko, przepłukać, poczekać aż ocieknie. Czosnek przecisnąć przez praskę. Wszystkie składniki zblendować. Smarować obficie kromki chleba razowego lub orkiszowego, lub zgrzeszyć z pszenną bułką. Można polać wyżej wymienioną oliwą.  Łakomie zajadać :).