Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 września 2015

„Zrób sobie Tadżin” czyli marokański gulasz z marchewki i ciecierzycy

   Lato się skończyło, za oknem już nieuchronna jesień. Dzisiaj mam straszną ochotę na jakieś smaki, które przeniosą mnie do egzotycznych krajów i dadzą namiastkę innego miejsca. Po podniebieniu chodzą aromaty Maroko i Tunezji i marzy się jakiś super wyjazd. Póki co warunków nie ma, więc zamienię sobie moją polską kuchnię we Wrocławiu na kuchnię Maroka. Przepis na gulasz pochodzi od rodowitej Marokanki, która regularnie przygotowuje go dla swojej rodziny. Moja przyjaciółka jakiś czas temu wyjechała do Niemiec i zaprzyjaźniła z dziewczynami z Maroko i Tunezji, wyciągnęła dla mnie ten przepis. Jaram się, bo gulasz jest pyszny i aromatyczny, a jego przygotowanie wyjątkowo przyjemne ze względu na zapachy, które unoszą się w mojej kuchni podczas gotowania.

fot. Monika Małek
fot.Monika Małek



 
Składniki:

5 średnich marchewek 
300 g namoczonej przez noc  ugotowanej do miękkości ciecierzycy
1 cebula
4 ząbki czosnku
1,5 łyżeczki startego, świeżego imbiru 
1 łyżeczka kurkumy 
2 łyżeczki cynamonu w proszku 
3/4 łyżeczki czarnego pieprzu 
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne 
1/2 łyżeczki przyprawy Ras el hanout  
Garść suszonych pączków róży 
3 łyżki posiekanej kolendry lub natki pietruszki 
4 łyżki syropu z agawy 
Garść suszonych śliwek lub rodzynek  /można wymieszać pół na pół/ 
3/4 szklanki bulionu warzywnego
3 łyżki oliwy

Wykonanie:

W głębokim garnku, patelni lub naczyniu tadżin rozgrzać oliwę, dodać posiekane cebule z czosnkiem. Dodać przyprawy: imbir, kurkumę, cynamon, ras el hanout, roztarte w dłoniach pączki róży,  pieprz czarny i kajeński,  kolendrę i pokrojone w szerokie słupki marchewki. Dolać bulion wraz ze szklanką wody i dusić na średnim ogniu do miękkości warzyw ok. 25-30 minut. Dodać syrop z agawy, ciecierzycę, śliwki i gotować na małym ogniu kolejne 30 minut, dolewać w razie potrzeby więcej wody i doprawić do smaku większą ilością syropu z agawy lub przypraw. Gotować do ulubionej gęstości potrawy. Serwować posypane posiekaną kolendrą z dodatkiem kaszy kus kus lub chleba.

  Tadżin to smakowo zapachowy obłęd. Zróbcie koniecznie i poczęstujcie nim bliskich, a zwykła niedziela zamieni się w egzotyczną podróż. W oryginalnym przepisie jest miód, zamieniłam go na syrop z agawy, który świetnie się sprawdził. Wykonanie jest naprawdę proste.

Smacznego.

wtorek, 14 kwietnia 2015

marzec-kwiecień obrazkowo

   Czas wiosenny prezentuje się obrazkowo. Dużo się działo i dzieje, 2 kolejne akcje z Otwartymi Klatkami za mną, obiady z przyjaciółmi i chyba najlepsze bezciśnieniowe święta jakie miałam w życiu. Czas leci, zaczynam ostrożnie nazywać swoje uczucia, jest coraz cieplej i coraz bliżej. Licencjat zbliża się wielkimi krokami, a ja nie mam czasu się uczyć. Doba powinna mieć 36 h.

 
Akcja "Jak one to znoszą" we Wrocławiu

pasta bez jajeczna do częstowania Wrocławian w Rynku. Fot. Alan Weiss

Fot. Alan Weiss

 Kolejny obiad z przyjaciółkami, które nie są wege, a dla mnie gotują wegańskie jadło. Jestem szczęściarą.

Burgery Jadłonomiowe w wykonaniu Gosi W.

  
Wielkanoc

spacery po Maślicach

Odra i Most Milenijny w tle

My i widok na Las Rędziński

Wegańska pomidorówka wykonaniu Kuby

samosy i salsa paprykowa

świąteczne wielkanocne bez jajeczne śniadanie

maminy żurek z wegańską kiełbą

 Detoks na roślinach czyli pokaz gotowania w wykonaniu nono

event mega udany, przyszło jakieś 70 osób

prezent od nono na zakończenie imprezy





Za dwa pierwsze zdjęcia dziękuję Alanowi, reszta kiepskiej jakości robiona zastępczym fonem, bo niestety swój utopiłam.


Pozdrawiam K.

sobota, 14 marca 2015

Powiadam Ci "ulep sobie pierogi!"

     Przedłużenie sesji, mnóstwo obowiązków w pracy i w życiu, stres, zwątpienie... takie chwile zna chyba każdy. Czas tak zapieprza, że nawet nie wiesz kiedy minął kolejny tydzień, w karku nieprzyjemna spina, w głowie lista spraw do ogarnięcia. Zmęczenie. U mnie jest to dobre zmęczenie wiem, że po coś, wiem że będą rezultaty... ale chcę po prostu odpocząć, a najlepszy relaks i odmóżdżenie dla mnie to zawsze czas z przyjaciółmi, bliskimi ludźmi  i... gotowanie, więc jeśli uda się połączyć te dwie rzeczy to jest idealnie.       

     Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo stresujące, po ostatnim zdanym egzaminie i dopięciu kilku innych spraw, przyszła pora na... pierogi! Spotykamy się z Moniką w 4 piętrowej kamienicy na wrocławskim trójkącie i... lepimy :) Dobra herbata + pogaduchy + lepienie pierogów = relaks. Połowa naszych pierogów była wegańska dla mnie, a druga połowa dla Moniki i Bartka była tradycyjna, jednak nie poradziłybyśmy sobie bez dobrej ściągi, z pomocą przyszedł nam kanał Otwartych Klatek i film o pierogach ruskich :)
trochę nam szyba zaparowała przy gotowaniu
wałkujemy
sprawdzamy grubość ciasta, wałkujemy do porządanej grubości
wycinamy i lepimy pamiętając żeby starannie skleić brzegi ;)
gotujemy
cieszymy się z rezultatów, bo nic nam się nie rozleciało!
voila!

Monika dzięki za foty. Pozdrawiam K.


sobota, 23 sierpnia 2014

rozmycierozpieprzenie


Rozmycie

Rozmyły się litery, przecinki i słowa
Zniknęły gdzieś po drodze w oczekiwaniu
Zostaje zamarcie w bezruchu
I radość ze zdarzenia
Że w ogóle istniało

I powrót jest i chwycenie
Tego co mogę mieć w rękach
Teraz i tu w tej sekundzie
Namacalnie może trwać
I kurczowe trzymanie się

późny spacer po BSK
akademiki
"tacy jesteśmy" pokolenie 89-2014
sleepy hollow

walk alone is safer


 pzdr.

czwartek, 6 lutego 2014

WROCLOVE – spacerem po Wrocławiu

Ostatnia sobota, dzień dla mojej Małpy, kino, pizza w Złym mięsie i spacer. Leniwe snucie się po Wrocławiu, najchętniej robiłabym sobie wypady do dzielnic, które słabo znam i tam szukała fajnych miejscówek, np. Brochów czy Nadodrze. Chodząc po Wrocławiu warto zaglądać na podwórka. Wrzucam kilka fot z ulubionego podwórka na Ruskiej.

 W przejściu miedzy budynkami wisi zajawkowa, śmieciowa instalacja.
Chcesz pogadać?
 
 
 Robo kot
Ekipa kiełbasiana
 Pzdr.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Szary Trójkąt

Rewolucji remontowej ciąg dalszy, zabrałam się za coś o czym mam nikłe pojęcie i w praktyce wygląda to tak, że z remontu łazienki, wychodzi remont „nieco” dłuższy, bo „a dobra jeszcze to i tamto”. Plusy są takie: tymczasowy powrót na stare śmieci i spacery moją brudną, wrocławską dzielnicą, mega wygodne łóżko, odległość do pracy 20 minut na piechotę. Przez ostatnie kilka dni Wrocław był szary i rozmyty, ale lubię taki Wrocław.


Traugutta, dachy



 Pl. Wróblewskiego

Traugutta, ASP

 Krasińskiego   
   Traugutta
Jedyna kolorowa miejscówka na dzielnicy w ostatnich dniach 

Śląskie




Pzdr.