Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 listopada 2014

KOSMETYCZKA Cruelty Free

   Jakiś czas temu przyjechała z Niemiec moja przyjaciółka Aga i przywiozła mi po raz kolejny do wypróbowania wegańskie kosmetyki Alverde /tusz, puder płynie i puder mineralny sypki/ i pomyślałam sobie, że napisze kilka słów o tym co mam w kosmetyczce, co się sprawdza i jest wegańskie, a czego radziłabym unikać. Ciągle szukam kosmetyków o wegańskim składzie, niedawno odkryłam na stronie Essence, że niektóre z ich tuszy mają wegański skład, upewniałam się u Marty z Kocich uszu i się trochę jaram, bo są po prostu tanie. 

   Z tym wegańskim stylem życia to trochę jest tak, że czasem trzeba trochę poszperać, poszukać, zasięgnąć języka i okazuje się że na rynku dostępnych jest wiele alternatyw i możemy śmiało znaleźć coś dla siebie co będzie nie testowane na zwierzętach, bez żadnych odzwierzęcych składników i jeszcze niedrogie. A dlaczego to "nie testowanie" jest dla mnie takie ważne? Nie każdy do końca zdaje sobie sprawę, że tuszu do rzęs nie testuje się malując króliczkowi oczy, pasty do zębów myjąc małpie zęby i szamponu do włosów myjąc zwierzęciu w uroczej atmosferze sierść... Testy na zwierzętach w dzisiejszych czasach, kiedy mamy inne alternatywne opcje testowania, to "zwyczajny" sadyzm. Więc szukam alternatyw i unikam testowańców.

   Poniżej zamieszczam kilka sprawdzonych na sobie kosmetyków. W niektórych się zakochałam, ale jest też jeden kosmetyczny bubel. Kosmetyki Alverde można kupić w internetowym sklepie Drogeria Niemiecka, a tusze Essence są dostępne w sieci Superpharm.






Moja nowa miłość zawiera m.in. olej z pestek moreli. Pozwala osiągnąć efekt lekkiego naturalnego makijażu bez efektu maski. Jeśli oczekujemy większego krycia to musimy sięgnąć po podkład Gosh.









Uzupełnia podkład opisany powyżej, ma przyjemny kwiatowy zapach. Można go stosować samodzielnie.




 Fajny lekki i kryjący podkład, świetnie tuszuje szystkie zaczerwienienia i długo się trzyma. Dostępny w normalnych drogeriach.





Pozwala na osiągnięcie naturalnego efektu, rzęsy wymagają rozczesania. Bez szału.




 Za niecałe 10 złotych można pogrubić i wydłużyć rzęsy i osiągnąć znacznie lepszy efekt niż tuszem powyżej. Pewnie jeszcze nie raz go kupię.




Ma fajny ziołowy zapach i na tym jego plusy niestety się kończą. Po dwóch godzinach wyglądam jak miś panda z tuszem pod oczami. Powinien się nazywać antitalent :P
 


A dla niewtajemniczonych
mały przykład procederu wiwisekcji, którego NIE musimy wspierać. 



   Będę szukać jeszcze jakiegoś fajnego wegańskiego różu albo pudru w kulkach i cały czas szukam lakieru do włosów. Alverde ma naprawdę fajną kolorówkę, ale z dostępnością w Polsce jest problem, bo po prostu nie ma sklepów stacjonarnych, w których możemy to kupić, a nie każdy ma Agę, która robi takie prezenty, albo chce zamawiac przez neta, więc mam nadzieję, że uda się coś wyszperać u naszych rodzimych producentów. 

   Nadal eksperymentuję z farbami do włosów, żeby znaleźć upragnioną rudość i żeby było wegańsko, a przynajmniej bez testowania na zwierzętach, może niedługo coś o tym napiszę. Póki co zachęcam wszystkich do chodzenia na zakupy z listą nietestowanych produktów i rozkminianie, które są całkowicie wegańskie. Nie wspierajmy okrucieństwa.

Pozdrawiam K.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Cruelty Free lifestyle - rozkminy tematu

Dalej bawię się weganizmem, ostatnio np. wypróbowuje sobie panierki wegańskie, bo przecież można i proszę wędzone tofu w panierce z mąki razowej, pszennej, z przyprawami, czarny pieprz i któraś przyprawa z kolekcji przyprawy bez chemii wyszło smakowicie. Szukam też wegańskich kosmetyków, na nietestowane od bardzo dawna zwracam uwagę i staram się takie wybierać. Wolę też polskie firmy od zagranicznych, a od jakiegoś czasu rozglądam się za kosmetykami bez składników pochodzenia zwierzęcego, które są w miarę łatwo dostępne i nie drogie. Mikołaj sprezentował mi taki o to zestaw: żel do twarzy, tonik i krem BB są ze znaczkiem Vegan Society, polskie cienie Wibo nie są testowane na zwierzętach, ale niestety nie wiem czy skład jest wegański i pyszna czekolada. Kosmetyki są dostępne w Rossmanie, a czekolada w Biedrze. Rozglądam się też za farbami do włosów, najprościej byłoby zakupić hennę Khadi albo Hennarę w Helfach, bo są nie testowane i skład mają całkowicie roślinny, ale nie mam do końca przekonania do farb ziołowych, po prostu się boję co mi na łbie wyjdzie. Do tej pory farbowałam się u fryzjera farbą firmy, która nie testuje na zwierzętach, ale jest to opcja mocno nadwyrężająca mój budżet więc pomyślałam, że poszukam jakiejś tańszej farby. Niestety wyboru za dużego nie mam, a jestem przywiązana do moich rudości. Możliwości są takie: Venita, Joanna, Khadi albo Hennara bo więcej nietestowańców łatwo dostępnych nie znam, będę dalej rozkminiać temat, bo przyznam, że tropienie kosmetyków i produktów cruelty free to dla mnie niezły fun.


 Ostatnio poza tym tofu wspomnianym wyżej jadłam genialną zupę krem z kukurydzy z cynamonem i chili inspirowaną tym przepisem, oczywiście poszłam na łatwiznę i zrobiłam z kukurydzy z puszki. 


Robiłam też leniwe obiady w wersji wegańskiej. Kotlety ziemniaczane. Skład mniej więcej taki: ugotowane ziemniaki przeciśnięte przez praskę, cebula, tarta marchewka i zielona pietrucha, mąka ziemniaczana i bułka tarta do panierki, przyprawy bez chemii do mielonego. Obiad z cyklu szybkie i ulubione.


Poza tym siedzę z nosem w historii XIX wieku i w przerwie między zajęciami podjadam i popijam w Kalaczakrze, która ostatnio jest moją ulubioną miejscówką, niedługo postaram się wrzucić coś o tamtejszym menu. Pzdr :)