Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 kwietnia 2015

marzec-kwiecień obrazkowo

   Czas wiosenny prezentuje się obrazkowo. Dużo się działo i dzieje, 2 kolejne akcje z Otwartymi Klatkami za mną, obiady z przyjaciółmi i chyba najlepsze bezciśnieniowe święta jakie miałam w życiu. Czas leci, zaczynam ostrożnie nazywać swoje uczucia, jest coraz cieplej i coraz bliżej. Licencjat zbliża się wielkimi krokami, a ja nie mam czasu się uczyć. Doba powinna mieć 36 h.

 
Akcja "Jak one to znoszą" we Wrocławiu

pasta bez jajeczna do częstowania Wrocławian w Rynku. Fot. Alan Weiss

Fot. Alan Weiss

 Kolejny obiad z przyjaciółkami, które nie są wege, a dla mnie gotują wegańskie jadło. Jestem szczęściarą.

Burgery Jadłonomiowe w wykonaniu Gosi W.

  
Wielkanoc

spacery po Maślicach

Odra i Most Milenijny w tle

My i widok na Las Rędziński

Wegańska pomidorówka wykonaniu Kuby

samosy i salsa paprykowa

świąteczne wielkanocne bez jajeczne śniadanie

maminy żurek z wegańską kiełbą

 Detoks na roślinach czyli pokaz gotowania w wykonaniu nono

event mega udany, przyszło jakieś 70 osób

prezent od nono na zakończenie imprezy





Za dwa pierwsze zdjęcia dziękuję Alanowi, reszta kiepskiej jakości robiona zastępczym fonem, bo niestety swój utopiłam.


Pozdrawiam K.

czwartek, 19 lutego 2015

WEGANIZM = AKTYWIZM czyli jak płynie moje życie na weganie

         Jak mi jest w tym wegańskim życiu? Całkiem normalnie, jem, spotykam się przyjaciółmi, poznaję nowych ludzi, pracuję, studiuję, śpię, czytam, jem pyszne rzeczy, działam dla zwierząt. Jestem szczęśliwa. Normalne, fajne życie.

        Poznaję nowych ludzi. Pisałam kiedyś, że znam samych mięsożerców i w najbliższym otoczeniu nie mam żadnych wegusów. Trochę się pozmieniało poznałam sporo wege ludzi i to jest naprawdę fajne, nie muszę niczego dla mnie oczywistego tłumaczyć enty raz ;) 
         O działaniu w Otwartych Klatkach myślałam od dawna, ale jakoś nagrałam sobie, że nie znajdę czasu, poczekam do końca studiów, ale nie wytrzymałam. Czeka mnie wiele wyzwań i jaram się tym. A jak to wygląda od środka? Jacy są ludzie z Otwartych Klatek? Mega zajarani tym co robią, otwarci  i świetnie zorganizowani, zero niepotrzebnej spiny i sadzenia się. Komunikacja w grupie nie do opisania, po prostu same konkrety. Praca z nimi to czysta przyjemność. Poznałam też swoją ulubioną blogerkę, którą czytam od kilku lat i poczułam się jakbym poznała jakiegoś celebrytę /to złe określenie/ i nie napiszę, którą, bo nie chcę wyjść na jakiegoś psycho fana.

         Stuknął mi też kolejny rok, urodziny trwały kilka dni. Dostałam foremki na tartaletki, pudełko z muffinami,bilet na koncert, kokilki z pokrywkami w moim ulubionym atramentowym kolorze i ręcznie robioną biżu. Nieźle się zaczyna ten rok.

          Poza tym... poznałam też kogoś bardzo kompatybilnego ze mną i się na nowo „oswajam” z taką rzeczywistością.

Jemy sobie...
Vegan sushi friday <3

Działam. Zorganizowaliśmy projekcję filmu, po której była dyskusja, a na koniec degustacja produktów na bazie tofu. Polsoja Smacznie Zdrowo i Lekko było sponsorem tofu na tej imprezie. W menu znalazły się m.in.: Tofurniki, ciasto daktylowe, mini serniczki pomarańczowo marchwiowe na zimno, chilli con tofu, kilka obłędnych past i domowy chleb na zakwasie. Wszystko zrobione przez wolontariuszy wrocławskiej grupy Stowarzyszenia Otwarte Klatki. 



Przyszło ponad 50 osób. Niezła frekwencja. 
Stoisko Otwartych Klatek było oblegane :)
 Znowu jem...

i... znowu jem czyli vegan lunchbox w pracy
rukola, sok z limonki, gruszka,papryka, avocado, ocet balsamiczny, sezam, sól himalajska, świeżo zmielony pieprz
Zakuwam, yyy no tu widać jak ;)
dobra lektura i kawa na sojowym

O dziwo moja waga jest w normie. Pozdrawiam K.

P.S. Za zdjęcia dziękuję Joasi Golczyk i Marcie Witkowskiej.

niedziela, 7 września 2014

Wegański beszamel i więcej weganizmu.


Zapiekanka pod beszamelem 

Ziemniaki, 
marchewka,
cebula,
uprażony na suchej patelni słonecznik,
posiekana natka pietruszki
2 szklanki mleka sojowego,
2 łyżki margaryny roślinnej/bezmlecznej,
Przyprawy: różowa sól himalajska, pieprz, gałka muszkatołowa, papryka mielona słodka, tymianek     

Przygotowanie: Marchew obieramy i kroimy na niezbyt cienkie plasterki/kawałki, ziemniaki też na nie za cienkie plasterki. Marchew wrzucamy do gara z wodą i gotujemy, po 10 minutach dorzucamy ziemniaki i oba warzywa obgotowujemy tak, żeby widelec dał się wbić ale ich nie rozgotowujemy. Cebulę kroimy w kosteczkę i smażymy do miękkości.
Sos: 2 łyżki margaryny roztapiamy na patelni i dodajemy 2 łyżki przesianej mąki, całość chwilkę zasmażamy, zaczną się robić takie bąbelki (nie przypalamy :P), dolewamy pomału 2 szklanki mleka sojowego, mieszamy pomału tak żeby nie było grudek. Dodajemy szczyptę soli, pieprzu i gałkę muszkatołową. Cały czas mieszamy, jak zgęstnieje i będzie jednolity to zdejmujemy z gazu.
Silikonową formę na tartę, albo jakąś inną smarujemy oszczędnie olejem i wysypujemy podgotowaną marchew i ziemniaki, przekładamy trochę podsmażoną cebulką /odsączoną z oleju, na którym się smażyła/, posypujemy prażonym słonecznikiem, sypiemy paprykę, sól himalajską i  tymianek, mieszamy. Całość polewamy sosem beszamelowym i zapiekamy ok. 20 min. W 180 stopniach, aż góra zrobi się złocista. Po wyjęciu z piekarnika posypujemy resztą uprażonego słonecznika i posypujemy natką. Smacznego! :)

Vegan lifestyle
W moim życiu jest coraz więcej weganizmu, jakiś rok temu zaczęłam ostrożne rozkminy tematu, zabawę przepisami, szukanie kosmetyków cruelty free. W miarę upływu czasu coraz więcej czytałam, trochę oglądałam i moja świadomość niektórych tematów znacznie wzrosła. Gdzieś pod skórą kiełkowała myśl o byciu real Vegan. W miarę ogarniania tematu pomału ograniczałam (rezygnowałam jest tu złym określeniem) jedzenie jajek i mleka. Wypróbowywałam też przepisy na sojtany, sojonezy, pasty, zapiekanki, dipy, pesta i całe mnóstwo innych pyszności. Coraz bardziej jarało mnie robienie sobie tego samodzielnie i odkrywanie wciąż nowych, nowych smaków. Jajek i mleka praktycznie nie kupuję, jogurtów też, śmietanę robię sobie sama, bo krowia mnie odrzuca. Sama nie wiem kiedy moje życie stało się takie wegańskie :). Nie muszę oglądać filmów nt. przemysłu mięsnego, mleczarskiego czy jajczarskiego, żeby wiedzieć, że taki proceder jest zły. Czasem mnie coś zainteresuje, obejrzę, a potem zbieram się jakiś czas plując sobie w brodę, jak mogłam przez dwadzieścia kilka lat się do tego przykładać. 
Kiedyś na początku drogi wege sama postrzegałam weganizm jako coś ortodoksyjnego i wynikało to z nieświadomości pewnych spraw, braku głębszego zainteresowania się problemem wykorzystywania zwierząt. Teraz myślę, czuję i rozumiem, że weganizm jest jakimś wyjściem, jakimś rozwiązaniem problemu, sposobem na ograniczenie masowego cierpienia i wyzysku zwierząt. Nie znam innego, który byłby łatwiejszy do wprowadzenia w swoje życie, rzeźnie i fermy same nie znikną, a zmieniając swój styl życia można to ograniczyć. 
Nie wiem, czy uda mi się być w 100% Vegan, nie wiem, na razie to wygląda tak, że przestałam też kupować sery. Zobaczymy, niczego sobie nie narzucam, wiele rzeczy przychodzi mi naturalnie, bez wysiłkowo inne wymagają więcej ogarniania. Póki co, cały czas jestem na etapie "weganizującego wegetarianizmu". Kiedyś przejmowałam się bardzo, co ludzie powiedzą na moje bycie wege, przerobiłam kilka nie fajnych sytuacji. Dopiero teraz, po kilku latach bycia wegusem pomału zaczyna mi to zwisać, sama nikogo nie indoktrynuję, nie chcę też żeby ktoś to robił w stosunku do mnie. Do cudzych wyborów podchodzę ze spokojem, przy wspólnym jedzeniu, nikomu nie mówię co i jak ma jeść. Każdy jest odpowiedzialny siebie samego i za to jaki świat kreuje wokół siebie. Ja jestem odpowiedzialna przede wszystkim za siebie i swoje wybory i na tym się skupię.
Jedyne futra jakie noszę: (od lewej) Kluska zwana Rysią i Bajka zwana Bajuchą diabliskiem :) sierściuchy śpiące na starym obrusie.
Pzdr.

sobota, 23 sierpnia 2014

rozmycierozpieprzenie


Rozmycie

Rozmyły się litery, przecinki i słowa
Zniknęły gdzieś po drodze w oczekiwaniu
Zostaje zamarcie w bezruchu
I radość ze zdarzenia
Że w ogóle istniało

I powrót jest i chwycenie
Tego co mogę mieć w rękach
Teraz i tu w tej sekundzie
Namacalnie może trwać
I kurczowe trzymanie się

późny spacer po BSK
akademiki
"tacy jesteśmy" pokolenie 89-2014
sleepy hollow

walk alone is safer


 pzdr.